„Pan policjant”

Pan policjant porządku pilnuje.
Przechodniów na pasach kontroluje.
Gdy żółte świeci pyk pyk pyk,
Nie przebiegamy myk myk myk.
Cierpliwie czekamy, na światło patrzymy,
Gdy będzie zielone wtedy przejść możemy.
Czekamy, czekamy, zielone świeci już.
Teraz przejść możemy, rum tum tum.
Rączkę wyciągamy, i się rozglądamy.
Na jezdnię wchodzimy, szybko przechodzimy.
Tup tup tup, tup tup tup.

Czerwone światło to zły znak.
Stoimy wszyscy, tak tak tak.
Pan policjant wszystko kontroluje.
Na czerwonym przejdziesz – mandat otrzymujesz.
Tak tak tak, tak tak tak.

 

Z racji wieku mojej córeczki bardzo często słucham z nią przeróżnych piosenek zarówno w języku angielskim jak i polskim. Ostatnio natrafiłyśmy na cytowaną powyżej piosenkę „Pan policjant”. Niby fajna piosenka o prawidłowym zachowaniu się na światłach… a jednak coś mnie w niej niepokoi…

Sformułowanie „pan policjant przechodniów / wszystko kontroluje” sugeruje, że jego zadaniem nie jest dbać o bezpieczeństwo obywateli, tylko przyłapać ich na niecnym uczynku…

Najbardziej jednak przeraża mnie ostatnie zdanie tekstu: „Na czerwonym przejdziesz – mandat otrzymujesz”. Piosenka nie uczy dlaczego pojawia się czerwone światło i co zagraża bezpieczeństwu dziecka, gdy przejdzie na czerwonym. Nie. Ona uczy, że jak wejdziesz na ulicę na czerwonym świetle, to grozi ci mandat od pana policjanta kontrolującego wszystko i wszystkich.

Jaki obraz państwa wyłania się z tej piosenki? Państwa totalitarnego. I dzieci od małego tresowane są na posłusznych obywateli.

Tę piosenkę omijamy wielkim kołem…